Apel-CODA

Apel STPJM do głuchych rodziców słyszących dzieci

Zwracamy się do Was, drodzy głusi rodzice słyszących dzieci. Wiemy, że cieszycie się tak samo z narodzin głuchych i słyszących dzieci. Czasami – słyszących nawet bardziej. Wiemy, jak wygląda życie
w naszym kraju i że często potrzebujecie pomocy tłumacza codziennie, przy załatwianiu wielu spraw. Profesjonalny tłumacz jest trudno dostępny, nierzadko macie wątpliwości czy zasługuje on na
zaufanie, więc naturalne wydaje się Wam, że prosicie o tłumaczenie Wasze słyszące dzieci. Może nawet niektórzy z Was uważają, iż słusznie się Wam to należy za trud wychowania i utrzymania

Waszych dzieci jaki ponosicie. Rozważcie jednak kilka kwestii:

1. Nie jest prawdą, że każdy słyszący, który zna język migowy może tłumaczyć. Trzeba mieć do tego specjalne predyspozycje. Tłumaczenie to skomplikowana operacja umysłowa, wymagająca dużego skupienia i wysiłku nawet od dorosłej osoby bieglej, znającej języki tłumaczenia, a tym bardziej od dziecka.

2. Tłumaczenie to skomplikowany proces, który jeśli ma być efektywny i
satysfakcjonujący dla jego uczestników, musi być wykonany zgodnie ze sztuką przekładu i zachowaniem odpowiednich zasad. Tłumacze kształcą się i przygotowują wiele lat zanim podejmą się tłumaczeń, a Wasze dziecko? Pełni rolę tłumacza bez żadnego przygotowania, często odkąd ukończyło 4-5 lat, tylko dlatego że jest dzieckiem niesłyszących rodziców.

3. Tłumaczenie tekstów specjalistycznych, takich jak na przykład medyczne (podczas wizyty u lekarza, dentysty, w szpitalu) wymaga od tłumacza odpowiedniej wiedzy ogólnej, specjalistycznej oraz znajomości terminologii. Tłumacz powinien przygotowywać się do każdego takiego tłumaczenia. Czy Wasze dziecko ma taką możliwość? Czy rozumie trudne, specjalistyczne słownictwo?

4. Tłumaczenie to ciężka praca, za którą zawodowy tłumacz otrzymuje wynagrodzenie. Wasze dziecko też pracuje tłumacząc dla Was w różnych sytuacjach życiowych, tyle że za darmo. Wykorzystując swoje dziecko do pracy, zabieracie mu dzieciństwo. Wasze
dziecko powinno być jak najdłużej dzieckiem, tak samo jak jego słyszący rówieśnicy. Nie powinno przedwcześnie dorosnąć.

5. Tłumaczenie to odpowiedzialność. Obarczacie nią swoje dziecko wtedy, gdy powinno mieć czas na zabawę i swobodny rozwój. Odpowiedzialność zabiera mu dzieciństwo i może stać się przyczyną traumy na całe życie. Poczucie odpowiedzialności za rodziców odróżnia Wasze dziecko od jego beztroskich rówieśników i bardzo obciąża je
emocjonalnie.

6. Tłumaczenie to często nieprzyjemne, krępujące, dramatyczne sytuacje. Wasze dziecko może nie być na nie gotowe. Psychika dziecka nie jest tak odporna na problematyczne sytuacje, jak osoby dorosłej. Dziecko może doświadczać trudności w radzeniu sobie z negatywnymi emocjami, traumatycznymi przeżyciami. To może skutkować problemami w jego życiu dorosłym. Znamy przypadek 6 letniego chłopca, którego lekarz wezwał do gabinetu, aby poinformował matkę, że ma raka i zostało jej
niewiele życia. Dorosły nie zawsze potrafi sobie poradzić z takim szokiem, a dziecko? Albo 9-letnia dziewczynka, która tłumaczyła na rozprawie rozwodowej swoich rodziców – czy to w porządku? Dzieci nie powinny tłumaczyć w sytuacjach bardzo obciążających emocjonalnie – na pogrzebie, rozprawie sądowej członka rodziny,
podczas konfliktu między bliskimi osobami.

7. Tłumaczenie wymaga od tłumacza dogłębnego zrozumienia sytuacji, w której ono przebiega, z zachowaniem odpowiednich zasad zachowania i reakcji. Wasze dziecko jest często nieświadome powagi wydarzeń, w których uczestniczy. Często nie rozumie, w jakiej sytuacji i po co tłumaczy, może zatem odczuwać niepewność, stres, a nawet lęk. Waszym obowiązkiem jako rodziców jest chronić swoje dziecko, sprawić
aby czuło się bezpieczne.

8. Efektywność tłumaczenia jest w dużym stopniu związana z samopoczuciem tłumacza. Wasze dziecko może nie mieć ochoty tłumaczyć, może źle się czuć, być zmęczone. Gdy prosicie je o tłumaczenie, Wasze dziecko może czuć się zmuszane do pomocy, a poczucie przymusu tłumaczenia może wywołać w dziecku niechęć do języka, który
musi tłumaczyć, do środowiska ludzi, którym musi tłumaczyć. W rezultacie, gdy Wasze dziecko dorośnie może nie chcieć kontaktów z Waszym środowiskiem. Czy tego właśnie chcecie? Dlatego teraz z tego miejsca APELUJEMY do Was, głusi rodzice słyszących
dzieci: uczcie Wasze słyszące dzieci języka migowego, ale nie zmuszajcie aby Wam tłumaczyły. Zapewnijcie im kontakty tak ze słyszącymi, jak i głuchymi po równo. Rozbudzajcie w nich dumę z dwujęzyczności i dwukulturowości, to wielkie bogactwo, które będzie procentować całe życie. Nagradzajcie ich wysiłki i pomoc wcodziennych sytuacjach, takich jak rozmowy telefoniczne czy zakupy. Zastanówcie się jednak czy w poważniejszych sprawach nie wziąć dorosłego, profesjonalnego tłumacza. Są sprawy tylko dla dorosłych, w których dziecko nie powinno brać udziału, bo jest na to jeszcze niegotowe. Dowiedzcie się, jakie są Wasze prawa. Żądajcietłumacza dla siebie w szkole, w pracy, w urzędzie. Zorientujcie się, gdzie możecie zdobyć pomoc innej osoby (rodzina, profesjonalne usługi). Grzecznie, ale stanowczo przeciwstawiajcie się sytuacjom, gdy ktoś ze słyszących próbuje wykorzystać waszedziecko, aby porozumieć się z Wami, zamiast zwrócić się bezpośrednio do Was. Wasze dziecko będzie Wam wdzięczne, że ma rodziców, których może szanować, którymi nie musi się opiekować. Niech wie, że ma wolność wyboru spośród wielu dróg życiowych, a wtedy – kto wie? Może samo podejmie decyzję pozostania w społeczności Głuchych i bycia tłumaczem w przyszłości (w dorosłym życiu) 